Miejsce, gdzie książki inspirują kobiety

Babcie, mamy, siostry: Podziwiajmy je!

Kiedy pada pytanie „kto najbardziej cię inspiruje?,” wiele osób wymienia znanych pisarzy, mówców motywacyjnych, piosenkarzy, a nawet celebrytów czy znajomych. Babcie, mamy czy siostry nieczęsto trafiają na listy najbardziej motywujących lub inspirujących osób. Postanowiłyśmy wspólnie zastanowić się, dlaczego.

Często idealizujemy osoby, których nie znamy. Nic w tym dziwnego: widzimy tylko to, co chcą nam pokazać - godne pochwały zachowania (np. zbiórka na szczytny cel) lub ważne osiągnięcia (np. zdobywanie prestiżowych nagród). Chwile zwątpienia i słabości, złość, rozdrażnienie – to wszystko pozostaje w ukryciu. Być może to dlatego docenianie najbliższych osób przychodzi nam z trudem – bo widzimy i jasne, i ciemne strony?

Nie mówią głośno o swoich poświęceniach

Znane osoby często podkreślają, jak długą drogę musiały przejść, by dostać się na szczyt. W wywiadach opowiadają o tym, jak zarabiały na wysokie czesne w szkołach aktorskich („pracowałam na kilku etatach, żeby móc się utrzymać”), rezygnowały z przyjemności („moje koleżanki chodziły na imprezy, a ja ćwiczyłam, ćwiczyłam, ćwiczyłam”), znosiły słowa krytyki („przez kilka lat nie usłyszałam ani jednej pochwały”). Nic dziwnego, że podziwiamy osoby, którym, mimo trudności, udało się osiągnąć wyznaczone cele. Warto jednak poszukać ich wokół siebie – z całą pewnością Wasze babcie i mamy również walczyły z przeciwnościami losu. Posłuchajcie ich historii. Część z nich może wydać się bardzo „przyziemna” (np. opowieści o „zdobywaniu” mieszkań, przeprowadzkach w poszukiwaniu pracy, wysiłkach, by wykształcić dzieci), ale nie oceniajcie ich przedwcześnie, posłuchacie z uwagą, z czym musiały mierzyć się bliskie wam kobiety. Kto wie, może się okazać, że osoby, które naprawdę warto podziwiać, macie na wyciągnięcie ręki.   

Widzimy, ile kosztował sukces

Jedną z ważnych części wielu „historii sukcesu” jest opowiadanie o przeciwnościach losu – byle nie za długo. Dobra historia powinna koncentrować się na osiągnieciach, tytułach i nagrodach, a nie drodze do celu – często długiej i pełnej trudów. Nawet, jeśli widzimy sukcesy naszych bliskich, często nie uważamy ich za „coś wielkiego”. Dlaczego? Ponieważ widziałyśmy ich wysiłki na co dzień i z perspektywy czasu nie wydają się nam AŻ tak imponujące.

Są mamy, które jako dorosłe osoby, często mające dzieci, skończyły studia.

Są mamy, które (przy pomocy rodziny, za to bez kredytu i znajomości) wybudowały domy.

Są babcie, które przerwały edukację (np. ze względu na wojnę), ale pasjami czytają, są na bieżąco z nowościami, same podsuwają wnuczkom książki.

Są babcie, które pracowały na dwa etaty, żeby posłać swoje dzieci na studia i zapewnić im lepsze życie.

Są siostry, które, żeby móc studiować wymarzony kierunek, prosto po zajęciach pędzą do pracy albo pracują w każdy weekend i z tego powodu rzadko widują rodzinę.

Są siostry, które miały odwagę, żeby wprowadzić w życiu diametralne zmiany (zakończyć toksyczny związek, wyjechać za granicę, zmienić zawód).

Wiemy, to nie są spektakularne sukcesy. Nie takie, które trafiają na pierwsze strony gazet. Ale czy to znaczy, że nie mogą inspirować? Naszym zdaniem: mogą. Poza tym bliskie kobiety dokładnie opowiedzą Wam, jak wyglądała ich droga co celu i wesprą, kiedy będzie trzeba. Czy gwiazdy mogą zaoferować to samo?

Nie chwalą się tym, co udało się im osiągnąć

Babcia jednej z redaktorek edukację zakończyła na szkole podstawowej – jej rodzice nie mieli pieniędzy, żeby posłać córkę do kolejnej szkoły i chcieli, żeby zaczęła finansowo pomagać rodzinie. Babcia, jako młoda dziewczyna, marzyła o studiach i po latach udało jej się osiągnąć cel – dyplom zdobyła po 40-ce. Jej wnuczka poznała historię uporu babci dopiero kilka lat temu – pomagała jej w wiosennych porządkach i znalazła dokumenty z uczelni. Mamy wrażenie, że podobnych historii jest wiele. Podziwiamy osoby z pierwszych stron gazet, ponieważ nie wiemy, że nasi bliscy też mogą nas zainspirować. Warto zarezerwować sobie sobotnie popołudnie na rozmowę, która zacznie się słowami: „A Ty z czego jesteś najbardziej dumna?”. Może okazać się, że jest jeszcze wiele rzeczy, o których nie słyszałyście, a które sprawią, że zupełnie inaczej popatrzycie na swoich bliskich.

Na zakończenie

My, przy okazji „Tygodnia z rodziną” rozmawiamy z bliskimi i dowiadujemy się rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszałyśmy. Część z nas od dawna uważała, że to mama czy babcia jest osobą, która najbardziej motywuje do działania, inne teraz przekonują się, że bliskie osoby mogą inspirować. A jak jest z Wami? Czy babcie, mamy, siostry inspirują Was do działania i wpierają w trudnych chwilach?