Miejsce, gdzie książki inspirują kobiety

Opowieść o kobiecych przyjaźniach 

Mijający tydzień upłynął nad pod znakiem rozmów o tym, kim są dla nas nasze przyjaciółki. Poprosiłyśmy Was, żebyście podzieliły się historiami Waszych przyjaźni. Jak się zaczynały, ile już trwają, za co najbardziej cenicie swoje bratnie dusze. Dziękujemy tym z Was, które odpowiedziały na nasze pytania, a resztę naszych czytelniczek zapraszamy do przeczytania artykułu.

Wspaniale jest znaleźć kogoś kto może nas wysłuchać i zrozumieć, komu można zaufać, przy kim można znaleźć ukojenie. Obojętne czy będziemy się razem śmiać, czy też mamy wspólnie przebrnąć przez ciemne strony życia"Patrycja.

Jak rodzą się przyjaźnie

Na podwórku, w szkole, w pracy, a nawet w Internecie. Przyjaźń, podobnie jak miłość, może zacząć się wszędzie.

Alicja poznała swoją przyjaciółkę, kiedy obie były jeszcze malutkimi dziećmi i mieszkały w tym samym bloku. Razem się bawiły, uczyły, razem poszły na studia. Nierozłączne są do dziś („to niesamowite że po tylu latach ciągle jesteśmy dla siebie wsparciem i inspiracją”).

Anna poznała swoją przyjaciółkę, Kasię, w zerówce. Obie dziewczyny płakały, bo tęskniły za mamami, więc wychowawczyni, chcąc odwrócić ich uwagę, kazała im „wylepić buraka bibułą”. Fortel się udał, a dziewczyny, mimo sprzeczek, które zdarzają się wszystkim przyjaciółkom, przyjaźnią się do dziś.

Inga i Natalia znały się wcześniej, ale dopiero wspólna jazda na koniach zbliżyła je do siebie. Nie pamiętają, kiedy dokładnie nazwały to, co je łączy, przyjaźnią, ale to nieważne. „Kiedyś myślałam, że taka przyjaźń zdarza się tylko w książkach - życie pokazało, że się myliłam - na szczęście!” – napisała nam Inga.

Paulina poznała Justynę w liceum, ale dziewczyny nie od razu przypadły sobie do gustu. Jedna skoncentrowana na nauce, druga zbyt „hałaśliwa”. Mimo to zaprzyjaźniły się i nie zawracają już uwagi na to, że się różnią („ja wciąż za bardzo przejmuję się nauką, a ona wciąż za głośno się śmieje w miejscach publicznych”).

Ula i Marta poznały się w sieci dzięki wierszom. Ula je pisała, Marta czytała i tak, od słowa do słowa, dziewczyny coraz lepiej się poznawały.

To one wpierają i ocierają łzy

Przyjaciółki mogą mieszkać obok siebie, mogą je dzielić setki kilometrów. Najważniejsza nie jest odległość, ale przekonanie, że zawsze mogą na siebie liczyć.

Ula ceni w Marcie to, nie musi przy niej niczego udawać. „Wie o mnie dosłownie wszystko i wystarczy, że napiszę (!) coś podejrzanego, od razu przychodzi z pomocą” – napisała.

Historia Karoliny pokazuje, że czasem przyjaciele pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy ich potrzebujemy. Kiedy Karolina wyprowadziła się z rodzinnego miasta, część starych relacji rozpadła się. „Najwidoczniej nie były tak silne jak myślałam” – skomentowała. W nowym miejscu poznała jednak osobę, która „nawet w środku nocy przyjechałaby do mnie po jednym telefonie”. „Żałuję tylko, że przez tak długi czas zamartwiałam się o starych kłamliwych znajomych, a nie troszczyłam się z całych sił o te przyjaźnie, które się naradzały” – dodała.

Podobnie było w przypadku Uli i Agnieszki. „Wiele dziewczyn nazywałam swoimi przyjaciółkami, ale czas pokazywał, że więzi nie zawsze są trwałe, gdy przychodzą trudności... Dziś jestem ostrożna przy nazywaniu "przyjacielem" kogokolwiek” – zaczęła Ula. Przekonała się jednak, że ma obok siebie osobę, na którą może liczyć i która pomoże jej w trudnych chwilach. Zwracając się do swojej przyjaciółki Ula napisała: „a jednak przebiłaś się do mnie w trakcie bardzo ciemnej nocy, gdy usiłowałam sklecić zakończenie pracy zaliczeniowej, przełykając łzy i wyrzucając z siebie gorycz i smutek. Siedziałaś obok przy kieliszku wina i słuchałaś, nawet nie wiedziałyśmy kiedy nadeszła północ i kiedy minęła...”.

Sylwia napisała, że to właśnie przyjaciółka pomogła jej przetrwać wyjątkowo trudny czas w życiu. „Ola jako jedyna pozostała mi wierna kiedy inni się ode mnie odwrócili. Sprawiła, że mimo bólu i rozczarowania nie załamałam się” – napisała Sylwia i dodała, że Ola nadal jest przy niej i ją wpiera („walczę i nie poddaję się a kiedy mam gorsze dni wystarczy, że zadzwonię lub odwiedzę ją. Ona wie co zrobić aby poprawić mi humor. Kocham ją z całego swojego ser ducha”).

O tym, jak ważne jest wsparcie przyjaciółek, przekonała się Agnieszka. Dorota i Anna, jej siostry, towarzyszyły Agnieszce w chwilach zwątpienia, „wspierały mnie w bardzo trudnych momentach choroby,  kiedy już na niczym mi nie zależało. Odwiedzały, jak mówią dziś "brały za pysk i do góry"”.

Wzruszającą historią podzieliła się z nami także Agnieszka. Kiedy dowiedziała się, że jej przyjaciółka zachorowała na nowotwór, postanowiła zebrać pieniądze na perukę z naturalnych włosów. W krótkim czasie udało się zebrać o wiele większą kwotę, która ostatecznie została przeznaczona na leki. Agnieszka opiekowała się także dziećmi przyjaciółki, kiedy ta była w szpitalu (dzięki temu jej mąż chorej mógł się nią opiekować). Na szczęście historia dziewczyn skończyła się dobrze, a my, po raz kolejny, przekonałyśmy się, jak ważne jest wparcie najlepszej przyjaciółki.

Między nami przyjaciółkami

Niewiele jest osób, które znają nas lepiej od naszych przyjaciółek. Skąd one „zawsze” wiedzą, co się u nas dzieje? Mamy swoją teorię – to intuicja.

Agnieszka, która ze swoją przyjaciółką zna się od 8 lat, postanowiła podarować jej, jako dodatek do prezentu ślubnego, czapeczkę i smoczek dla dziecka. Dzień przed ślubem dowiedziała się, że jej przyjaciółka jest w ciąży.

Wiktoria wspomniała o jeszcze jednej ważnej sprawie. Przyjaciółki są z nami nie tylko w trudnych chwilach. Często to właśnie dzięki nim przeżywamy te najpiękniejsze. „Mogłabym z nią jechać na koniec świata, bo to właśnie dzięki niej czuję że żyję. Przy nim staję się innym człowiekiem, zwariowanym i szalonym. Robię z nią rzeczy, na które nigdy bym sama się nie zdecydowała” – napisała Wiktoria.

Od teraz na zawsze

Wasze historie jeszcze bardziej uświadomiły nam, jak ważna jest przyjaźń. Wiemy jednak, że pewnie nie każda z Was trafiła już na swoją pokrewną duszę, osobę, której można bezgranicznie zaufać i która zawsze będzie obok. Pamiętajcie jednak, że możecie poznać ja w każdej chwili. Jak Martyna, która od razu po poznaniu swojej obecnej przyjaciółki wiedziała, że „to jest to”. „Zaczęło się od niewinnych plotek w tramwaju, a dziś potrafimy przegadać całą noc przy butelce wina, no, ewentualnie pięciu (…). I kto by pomyślał?”.