Miejsce, gdzie książki inspirują kobiety

Walka z kompleksami: To może się udać

„Często mówi się: "traktuj siebie jak swoją najlepszą przyjaciółkę". Warto więc zadać sobie pytanie: „co w podobnej sytuacji bym jej poradziła?”.  Wtedy okazuje się, że nasze wyolbrzymione poczucie winy jest niepotrzebne, przyjaciółce powiemy przecież: „każdy ma prawo do błędu i słabszego dnia” (…).  Dlaczego więc takiego samego prawa nie dajemy sobie?”

Sandra Jędrowiak

W minionym tygodniu na naszym fanpage rozmawiałyśmy o kompleksach i samoakceptacji. Wiele z Was wzięło udział w naszym konkursie i napisało nam, jak radzi sobie z zaakceptowaniem swoich „niedoskonałości”. Z wpisów wynika, że sposobów jest kilka: praca nad sobą, znalezienie osób, które będą wspierać oraz podejście do kompleksów z… humorem.

Trudne początki

„Zrozumiałam, że najwyższa pora z tym skończyć! I to raz na zawsze!” – napisała nam o początkach swojej drogi Patrycja Fornal. Czy można sobie wyobrazić lepszy pierwszy krok na drodze do samoakceptacji?

„(…) musimy uświadomić sobie, że trzeba korzystać z życia ile się da.  Nie można się przejmować innymi ludźmi, bo zawsze będą gadać” – to z kolei zdanie Klaudii Pokory. Żadnej z nas nie trzeba przekonywać, jak duży wpływ na nasze samopoczucie i na nasza wiarę w siebie ma otoczenie. Choć wsparcie najbliższych jest niezbędne, nie zda się na nic, jeśli same nie będziemy próbowały zaakceptować lub zmienić rzeczy, których w sobie nie lubimy.

„Z wiekiem akceptacja przychodzi chyba łatwiej, szczególnie wtedy, gdy otaczają nas kochające osoby.  Mimo wszystko nie jest łatwo, trzeba mieć pozytywne nastawienie, cenić siebie i wierzyć w swoje dobre strony” – to zdanie Małgorzaty Piotrowicz.

Anna Karolina Sot opisała inną strategię walki z kompleksami: „Przede wszystkim trzeba nauczyć się kochać siebie i (…)  odnaleźć w sobie... zalety (…). Nieważne , czy to będzie pieprzyk nad lewym okiem czy może to, że mamy zawsze zdrowy rumieniec jak u lalki. Jesteśmy piękne, wyjątkowe, bo nie ma drugiej takiej jak ja czy Ty”.

Kompleksy Superbohaterki

Anna napisała również coś, co poprawi humor wszystkim mamom: „A dzieci? Mamy są dla swoich pociech niczym superbohaterki”! Bycie „superbohaterką”, choćby w oczach kilku najbliższych osób, może sprawić, że lekko zadarty nos czy kilka dodatkowych kilogramów przestaną mieć AŻ takie znaczenie.

O tym, jak ważne jest wsparcie rodziny, napisała Klaudia Jastrzębska, która martwiła się swoją pociążową figurą.

„Mimo powtarzania sobie, że nic mi nie brakuje, ciężko było się przekonać do swojego ciała. Mam masę rozstępów po dwóch ciążach i ciągle miałam problem z tym, że moje ciało nie wygląda najlepiej”. Co pomogło Klaudii? Uświadomienie sobie, że swojej rodzinie podoba się właśnie taka, jaka jest.

Jedni krytykują, inni wspierają

 „Garbaty nos, wystający brzuch, za mały biust, garbaty nos, brak wytrwałości, nieśmiałość” – niemal każda z nas potrafi wymienić (co najmniej) jedną rzecz, której w sobie nie lubi. Jeśli na dodatek otaczamy się osobami, które utwierdzają nas w przekonaniu, że coś z nami nie tak (np. chłopak, który sugeruje, że powinnaś schudnąć; wykładowczyni, która powtarza, że inni są zdolniejsi; pracodawca, który wytyka brak konsekwencji)  droga do zaakceptowania siebie może być naprawdę trudna.

„Moja droga, aby wyjść z kompleksów była bardzo ciężka. Bywały dni, kiedy nie patrzyłam nawet w lustro” – zaczęła swoją opowieść Marlena Chojnowska. W walce z kompleksami pomógł jej upór („zaczęłam dbać o siebie, o swoje włosy, o figurę”) i chłopak („zaczęłam słuchać, tego, do powiedzenia ma mój ukochany, bo to jemu mam się podobać, a skoro on uważa, że jestem śliczna, to i ja muszę to wiedzieć”).

Jak same wiecie, kompleksy nie muszą być związane wyłącznie z wyglądem. Natalia Kupczyńska-Musiał napisała, że jej największym kompleksem była wada wymowy (z jej powodu w dzieciństwie była wyśmiewana przez rówieśników). Z czasem, z powodu zażywania leków, pojawił się również niedosłuch.  Jak udało się Natalii zaakceptować swoje „dolegliwości”? „Po prostu staram się nie zwracać uwagi na to, co inni maja do powiedzenia”. Choć ta rada brzmi prosto, wiemy, że trzeba dużej siły charakteru, odwagi i samozaparcia, żeby przestać przejmować się opiniami innych.

Siła komplementu

W naszym poprzednim tekście napisałyśmy o sile komplementów, a nasze doświadczenia potwierdziła Anna Sobańska. „Zawsze miałam poczucie, że daleko mi do doskonałości. Uważałam, że mam za chude nogi, więc chodziłam w spodniach. Uważałam, że mam zbyt sterczącą pupę, więc chowałam ją pod  tunikami. Kiedy się przełamałam  i założyłam sukienkę, a ktoś powiedział mi komplement, nie wierzyłam, że mówi prawdę. Dopóki nie zakochał  się we mnie mój pierwszy chłopak. On sprawił, że odzyskałam pewność siebie, bo pokochał mnie taką, jaką jestem”.

Kompleks? Wyśmiej go!

W Waszych wypowiedziach, choć rozmawiałyśmy o trudnym temacie, nie zabrakło poczucia humoru. Podejście do problemu „z przymrużeniem oka” na pewno uławia sobie poradzenie z nim. Jak to zrobić?

Natalia Chuchla nie lubiła swojej blizny na czole, która powstała podczas uderzenia w drzewo. Dziś blizna „stała się atutem, bo wygląda jak blizna Harry’ego Pottera. Mogę powiedzieć, że jestem jego żeńską wersją” – napisała Natalia.

Okazuje się również, że lustro, w którym często szukamy potwierdzenia, że nie jesteśmy „dość dobre” może być naszym sprzymierzeńcem.  „Stań w lustrze - uśmiechnij się.  A później powiedz: „jestem super”. To wystarczy” – radzi Katarzyna Żarska. Wtóruje jej Oliwia Synowska, która dodała: „Czasem trzeba stanąć przed lustrem, podnieść głowę i powiedzieć sobie: "Do diabła z niepewnością! Mam w sobie to coś i jestem z siebie dumna!”.

Jesteśmy przekonane, że taka terapia działa, nawet jeśli – wzorem Agnieszki Caban-Pusz – mamy czasem ochotę „wywalić lustro”.

Jak ze słabszymi dniami radzi sobie Kasia Gajos? „ zazwyczaj zaczyna się od: "jaka ja jestem gruba, jaki brzuch!”. Potem jest druga faza: Płacz, modlitwa, opamiętanie, znowu płacz, trochę sportu, butelka ulubionego wina. A gdy rano wstaje już jest lepiej... Lepiej?!?! Ja już problemu nie widzę!”

Złota rada

Wszystkie opisane przez Was historie dodają siły i odwagi do zmian, dlatego zachęcamy do ich przeczytania w oryginale TUTAJ. Na koniec zostawiłyśmy sobie fragment wpisu Pauliny Świstak, który  - bardzo byśmy tego chciały – mógłby się stać stać mottem wszystkich klubowiczek:

„Kobitki, cycki do przodu, głowa do góry i lecimy podbijać świat!”