Miejsce, gdzie książki inspirują kobiety

Wymarzony urlop: Jak go zepsuć (w trzech krokach)

Koniec czerwca to czas, kiedy kończy się rok szkolny i akademicki. Niektóre z Was na pewno zaplanowały urlop dużo wcześniej, inne dopiero zastanawiają się, gdzie wyjechać. Niezależnie od tego, na jakim etapie planowania jesteście, mamy dla Was 3 sposoby na to, jak skutecznie… zepsuć sobie wypoczynek.

Po pierwsze: Niczego nie planuj                                                                           

Spontaniczne wakacje są najlepsze, a planowanie tylko zajmuje cenny czas. Po dotarciu na miejsce można przecież sprawdzić, co dzieje się w okolicy i dowiedzieć się, które atrakcje warto zobaczyć. Prawda?

Naszym zdaniem – nie. Planowanie wyjazdu ma wiele plusów.

Po pierwsze, możesz dopasować termin wyjazdu do pogody na miejscu, np. do Tajlandii najlepiej jechać późna jesienią lub zimą, ponieważ kiedy u nas trwa lato, w tej części Azji trwa pora deszczowa (a intensywne deszcze mogą skutecznie utrudnić poruszanie się kraju).

Po drugie, podczas wyjazdu możesz zobaczyć to, co naprawdę Cię interesuje. Zdarza się, że wybrane muzea, skanseny, kościoły czy centra rozrywki są w określone dni zamknięte. Jeśli przed wyjazdem zaplanujesz sobie (choćby pobieżnie) wyjazd, będziesz mieć pewność, że odwiedzisz wszystkie miejsca, które są na Twojej „liście marzeń”.

Po trzecie, możesz zaoszczędzić. Kupując bilety wstępu na kilka tygodni przed wycieczką (podobnie jest w przypadku kupowania biletów lotniczych) możesz liczyć na zniżki. Zdarza się, że podczas wybranego dnia tygodnia wejście do lokalnych muzeów lub innych atrakcji jest bezpłatne – warto to wcześniej sprawdzić!

Po drugie: Jedź tam, gdzie chcą inni

Co prawda nie lubisz chodzić po górach, a po całym roku stresów najchętniej zaszyłabyś się na hamaku, czytała książki i co jakiś czas kąpała w morzu. Ale Twój mąż/chłopak/przyjaciółka uwielbiają aktywny wypoczynek i nie wyobrażają sobie urlopu bez górskich wędrówek. I bez Ciebie. Dla świętego spokoju zgadzasz się na ich propozycje. Najważniejsze, żeby zadowoleni byli Twoi bliscy, prawda?

Wiemy, że czasem trudno pogodzić oczekiwania dwóch stron. Nie warto jednak całkowicie rezygnować ze swoich pomysłów i się poświęcać. Dlaczego? Ponieważ na takim „wymuszonym” urlopie nie odpoczniesz, a po powrocie możesz zadręczać innych pretensjami i narzekaniem.

Co zatem robić, jeśli Ty wolisz morze, a Twój mąż góry?

Wyjścia są trzy. Po pierwsze, dzielicie urlop na pół, czyli jeden tydzień spędzacie w górach, a drugi nad morzem. Po drugie, każde z Was na zmianę wybiera kierunek wyjazdów – w tym roku jedziecie w Bieszczady, które uwielbia mąż, a w przyszłym – do Włoch (gdzie Ty w końcu będziesz mogła bez wyrzutów sumienia wylegiwać się na słońcu). Po trzecie, każde z Was jeździ na wakacje osobno.

Po trzecie: Narzekaj zawsze i wszędzie

To prawda, że chciałaś jechać do Włoch, ale nie spodziewałaś się, że w sierpniu będzie tam aż tak gorąco.

To prawda, że to Ty nalegałaś, żebyście choć raz pojechali nad polskie morze, a znajomi uprzedzali Cię, że to nie to samo, co wczasy w Chorwacji (gdzie woda jest zawsze ciepła, a pogoda zawsze ładna). Ale kto mógł przypuszczać, że będzie padać przez cały tydzień?

To prawda, że to Ty nalegałaś na to, żebyście zrezygnowali w tym roku z wyjazdu i zaoszczędzone pieniądze przeznaczyli na remont łazienki. Ale to nie Twoja wina, że robi Ci się przykro, kiedy opalone koleżanki opowiadają o tym, jak wspaniale spędziły swój urlop.

Pogoda, jedzenie, hotel, komunikacja – to prawda, że podczas wyjazdu czasem trudno powstrzymać się od narzekania. Pamiętaj jednak, że marudząc psujesz humor nie tylko towarzyszom podróży, ale – przede wszystkim – sobie. Nie koncentruj się wyłącznie na tym, co Ci się nie podoba. Jeśli pogoda nie dopisuje, poszukaj ciekawej wystawy lub rozejrzyj się za klimatyczną knajpką, w której możesz miło spędzić czas z rodziną (w ciągu roku często nie mamy czasu na wielogodzinne rozmowy z bliskimi). Jeśli podawane w hotelu jedzenie Ci nie smakuje, zjedz „na mieście”, gdzie będziesz mogła spróbować nowych smaków.

Wiemy, że sposobów na zepsucie urlopu (sobie i innym) jest znacznie więcej, a my opisałyśmy tylko te, które znamy z doświadczenia (niestety). A czy Wam zdarzyło się zrobić podczas urlopu coś, czego żałujecie? Jeśli tak, podzielcie się z nami wnioskami w komentarzach i nie pozwólcie nam popełniać takich samych błędów (bo, jak wiadomo, najlepiej uczyć się na cudzych, nie na swoich!).